Piotr Łojek

 

w zespole : 1989 - dziś
data urodzenia : 22-12-1961
miejsce urodzenia : Warszawa
wzrost : 179 cm
oczy : 3 sztuki
włosy : puszyste
stan cywilny : Żona Anna
wykształcenie : wyższe - Wydział Geologii Uniwersytetu Warszawskiego
na czym gra w zespole : syntezatory, organy, gitary itp.
muzyczne zainteresowania : muzyka czeska, arabska, francuska, góralska, kolędy etc.
ulubieni wykonawcy : The Beatles, Bad Religion, Trashbudda, Tenacious D., Nahoru Po Schodišti Dolů Band, Zacier, Joy Division, The Fall, Karel Kryl, Jaromír Nohavica, Buty, Daniel Landa, Buzzcocks, Klaus Mitffoch, Blondie, Television, John Coltrane/Miles Davis, Sestry Steinovy, Brutální Korálky, Tysiąc dzieci Alicji, Wasia Obłomow
ulubione płyty : USA Union - John Mayall; Bass Culture - Linton Kwesi Johnson; Korozje - Kurylewicz&Stańko; Przyjdź Aniele - Ihor Cymbrowskyj; W co się bawić - Wojciech Młynarski
ulubiony utwór z repertuaru grupy : „Czekamy”, „Jak zwierzęta”, „Żegnaj baj baj”;
ulubiony utwór innych wykonawców : Umírám - Buty; Joe le taxi - Vanessa Paradis; Porque te vas - Jeanette; Voyage, voyage etc.
ulubieni kompozytorzy : kompozytorzy muzyki poważnej
ulubiony film (serial) : Kronika wypadków miłosnych, ZF Skurcz, Rok Diabła, Jízda, Navrát Idiota oraz Tess Romana Polańskiego
sposób spędzania wolnego czasu : carving, diving, striving; recycling etc.
ulubiona książka : „Tytus, Romek i A'Tomek” (księgi I-X w wydaniach oryginalnych); „Przygody Koziołka Matołka”; „Kosmos” W. Gombrowicza; „Poezje” A. Rimbaud; Konstandinos Kawafis; słowniki; Gałczyński, „Piotruś” Leo Lipskiego etc.
ulubiony napój i potrawa : woda & powietrze
motto życiowe : „ile tego tu!” etc.
hobby : www.dziady-zoliborskie.art.pl

Opozycje: Nie jestem zdolny, za to jestem ładny. Po pewnym czasie przestaję być ładny i, pozostając miłym, staję się bogaty. Jednocześnie słyszę o sobie: „poważny”, „uczciwy” - ale też: „esteta”, „introwertyk” i „dzwon” - przy tym wciąż uważam siebie za odważnego i tolerancyjnego. Wydawszy całe pieniądze przestaję być atrakcyjny i zaczynam wątpić w swoją wyjątkowość, stając się zarazem złym. Nie dając rady być dłużej uprzejmym, uchodzę za obłudnego oraz zadufanego w sobie, i pozostaję nielubiany. Znika moja pracowitość, wyparta przez rozsądek wywołany siwizną, co z czasem wydaje się być godne pogardy. Wbrew temu zaczynam wierzyć w siebie, a moje wysiłki zostają docenione, natomiast odwagę zastępuje próżność, która jest udawana. Wówczas zaczynam żółknąć i się marszczę, porzucając pewność siebie na rzecz otępienia. Następnie zamykam oczy i pod moją nieobecność znikają: dar wymowy, inteligencja i złośliwość, za to przybiera na sile skąpstwo, urok i obłęd. Niedługo potem pojawia się zniecierpliwienie hamowane przez ogładę i wrodzoną kulturę. Styl i szeroka wiedza przestają być ważne, gdy górę bierze głęboka wiara. Ustępują: zaciekłość, nieśmiałość i wstyd, wyparte przez tak charakterystyczną dla Koziorożca wytrwałość. Znów staję się w jakiś sposób ładny, choć jestem chytry, a nie jestem zdolny. A więc jestem raczej interesujący.