Elektryczne Gitary - 5. Pilot Josef František

 

pilot josef františek

słowa i muzyka: Jakub Sienkiewicz

Przygrywka: F G a (x2)

  a
Byłem trochę nienormalny,
 C
zawsze mieli kłopot ze mną,
 d
po dobroci i służbowo,
     E
wszystko nadaremno.
Wreszcie jeden Urbanowicz
ujął rzecz najprościej:
Strzelaj, lataj, twoja sprawa,
jesteś tutaj gościem.

 

       F        G        a
Nad Anglią bitwa, Londyn się smaży,
F            G      a
a ja w dożynki bawię się na plaży.

 

Służyć w czeskim dywizjonie
nie miałem ochoty.
Polak jestem - polski lotnik!
František - no co ty!
Tylko taki rozdwojony,
tu szwabskie maszyny,
a tam dalej w cichym hrabstwie
przepiękne dziewczyny.

 

Nad Anglią bitwa, Londyn się smaży,
a ja w dożynki bawię się na plaży.

 

   D                             a
Miałem w końcu spore lobby,
 D                     a
bo to zaraźliwe hobby.
    F             G    a
Znowu lecę, no i dobra,
 F                  G        a
tylko wrócić mam na obiad.

 

W czas nalotów sam do schronu
pędziłem najszybciej,
a gdy podrywałem koła
wszystkie lęki nikły.
Długo tak się nie da ziemi
nie dotykać wcale,
więc wyrżnąłem przed pannami
salto mortale.

 

W głowie demony,
bak już pusty.    
Kark przetrącony
w polu kapusty.

pilot josef františek

słowa i muzyka: Jakub Sienkiewicz

Byłem trochę nienormalny,
zawsze mieli kłopot ze mną,    
po dobroci i służbowo,
wszystko nadaremno.
Wreszcie jeden Urbanowicz
ujął rzecz najprościej:
Strzelaj, lataj, twoja sprawa,
jesteś tutaj gościem.

 

Nad Anglią bitwa, Londyn się smaży,
a ja w dożynki bawię się na plaży.

 

Służyć w czeskim dywizjonie
nie miałem ochoty.
Polak jestem - polski lotnik!
František - no co ty!
Tylko taki rozdwojony,
tu szwabskie maszyny,
a tam dalej w cichym hrabstwie
przepiękne dziewczyny.

 

Nad Anglią bitwa, Londyn się smaży,
a ja w dożynki bawię się na plaży.

 

Miałem w końcu spore lobby,
bo to zaraźliwe hobby.
Znowu lecę, no i dobra,
tylko wrócić mam na obiad.

 

W czas nalotów sam do schronu
pędziłem najszybciej,
a gdy podrywałem koła
wszystkie lęki nikły.
Długo tak się nie da ziemi
nie dotykać wcale,
więc wyrżnąłem przed pannami
salto mortale.

 

W głowie demony,
bak już pusty.    
Kark przetrącony
w polu kapusty.

 

Różnie podają - na płocie, w polu kapusty, nie wiadomo gdzie. Czech Josef František wiernie towarzyszył polskim pilotom od kampanii wrześniowej do bitwy o Anglię.