Elektryczne Gitary - 6. Ucieczka 5:55

ucieczka 5:55
(piosenka o śmierci Jana Kępy, lat 23, starszego sierżanta,
zastępcy dowódcy strażnicy w Pokrzywnej,
rozstrzelanego za próbę ucieczki z Polski w marcu 1951)

słowa i muzyka: Jakub Sienkiewicz


G
Taki mój grzech
    D
Uciekłem do Czech

    C
Z tych pięknych gór
        D            (G)
Pod sąd i pod mur

      G                                D
Dojrzewa świadomość, są słowa i czyny.
                                                   e
Uciekam więc prosto ze służby granicznej,
          G
Choć wojsko oznacza pieniądze i awans,
           D                                     e
Lecz daje okazję by prysnąć najszybciej
        C                              G
Ja swoje wiem dobrze, bo słucham rozgłośni.
            D                              e
Stąd własny mam obraz, wyciągam więc wnioski
          C                          G
Ten system pachołków niebawem upadnie.
      D                            e
Ja dziś już uciekam do Niemiec przez Austrię.

Rok 51, jest marzec w Opolskiem.
Mam dość kontrwywiadu, parszywej roboty
Uciekam do Niemiec, dowiecie się o mnie,
Gdy zawrze wśród całej czerwonej hołoty
Kochani, ja wiem, będzie trudno wam sprostać,
Lecz ja się dołożę, by padła tyrania
Dokuczać wam zaczną, nie mówiąc o kosztach,
Lecz warto, przysięgam, ja wiem wszystko z radia.

Taki mój grzech
Uciekłem do Czech
Z tych pięknych gór
Pod sąd i pod mur

A teraz to widzę z pewnego dystansu,
Od kiedy tak krążę bez ciała balastu
Mieliśmy peemki, granaty, tetetki,
Ruszyliśmy w siedmiu, nie licząc kobiety,
Tej praczki, Walerii, nie bardzo kumatej.
Do czego nam była potrzebna czasami?
Zostawmy ten temat. Ruszyli z pościgiem
Z dwóch stron oczywiście, setkami i z psami,
Leśniczy po czeskiej ratował nas żarciem.
Przesiedział dwanaście i skonał rok potem
Kurczyły się szanse, już było to jasne
I tylko jak wrócić, by skończyć z honorem.
Szukali, czesali, patrole wracały,
Choć marzli żołnierze, a psy już nie chciały
Nas węszyć. Po krótkiej wymianie kul z czeskim
Oddziałem zgłosiliśmy koniec wycieczki

Taki mój grzech
Uciekłem do Czech
Z tych pięknych gór
Pod sąd i pod mur

Lecz tak się złożyło, że system pachołków
W najlepsze się trzymał u żłobu i stołków.
Jak wiedzieć miał młody, gdy cela i krata,
Że śrubę odkręcą gdzieś za cztery lata.
Więc zmiana poglądów, podania, podania.
Zbłądziłem, wiem teraz, gdy pluton i ściana
Zachodnie szczekaczki, co sąsiad nastawiał,
To zwykła agitka, niemądra zabawa.
Tu matka całuje Bieruta w podeszwy,
Kuzyni bez pracy, a ja w celi śmierci
O piątej pięćdziesiąt pięć krata otwarła się,
Strażnik, korytarz, podwórko i salwa.
Więzienna lekarka imieniem Celina
Zerknęła na szczątki, by zamknąć protokół.
I tak w Katowicach ucieczkę skończyłem
I cisza na zawsze, minęło i spokój

 

 

Taki mój grzech
Uciekłem do Czech
Z tych pięknych gór
Pod sąd i pod mur

ucieczka 5:55
(piosenka o śmierci Jana Kępy, lat 23, starszego sierżanta,
zastępcy dowódcy strażnicy w Pokrzywnej,
rozstrzelanego za próbę ucieczki z Polski w marcu 1951)

słowa i muzyka: Jakub Sienkiewicz

 

Taki mój grzech
Uciekłem do Czech
Z tych pięknych gór
Pod sąd i pod mur

Dojrzewa świadomość, są słowa i czyny.
Uciekam więc prosto ze służby granicznej,
Choć wojsko oznacza pieniądze i awans,
Lecz daje okazję by prysnąć najszybciej
Ja swoje wiem dobrze, bo słucham rozgłośni.
Stąd własny mam obraz, wyciągam więc wnioski
Ten system pachołków niebawem upadnie.
Ja dziś już uciekam do Niemiec przez Austrię.

Rok 51, jest marzec w Opolskiem.
Mam dość kontrwywiadu, parszywej roboty
Uciekam do Niemiec, dowiecie się o mnie,
Gdy zawrze wśród całej czerwonej hołoty
Kochani, ja wiem, będzie trudno wam sprostać,
Lecz ja się dołożę, by padła tyrania
Dokuczać wam zaczną, nie mówiąc o kosztach,
Lecz warto, przysięgam, ja wiem wszystko z radia.

Taki mój grzech
Uciekłem do Czech
Z tych pięknych gór
Pod sąd i pod mur

A teraz to widzę z pewnego dystansu,
Od kiedy tak krążę bez ciała balastu
Mieliśmy peemki, granaty, tetetki,
Ruszyliśmy w siedmiu, nie licząc kobiety,
Tej praczki, Walerii, nie bardzo kumatej.
Do czego nam była potrzebna czasami?
Zostawmy ten temat. Ruszyli z pościgiem
Z dwóch stron oczywiście, setkami i z psami.

Leśniczy po czeskiej ratował nas żarciem.
Przesiedział dwanaście i skonał rok potem
Kurczyły się szanse, już było to jasne
I tylko jak wrócić, by skończyć z honorem.
Szukali, czesali, patrole wracały,
Choć marzli żołnierze, a psy już nie chciały
Nas węszyć. Po krótkiej wymianie kul z czeskim
Oddziałem zgłosiliśmy koniec wycieczki

Taki mój grzech
Uciekłem do Czech
Z tych pięknych gór
Pod sąd i pod mur

Lecz tak się złożyło, że system pachołków
W najlepsze się trzymał u żłobu i stołków.
Jak wiedzieć miał młody, gdy cela i krata,
Że śrubę odkręcą gdzieś za cztery lata.
Więc zmiana poglądów, podania, podania.
Zbłądziłem, wiem teraz, gdy pluton i ściana
Zachodnie szczekaczki, co sąsiad nastawiał,
To zwykła agitka, niemądra zabawa.

Tu matka całuje Bieruta w podeszwy,
Kuzyni bez pracy, a ja w celi śmierci
O piątej pięćdziesiąt pięć krata otwarła się,
Strażnik, korytarz, podwórko i salwa.
Więzienna lekarka imieniem Celina
Zerknęła na szczątki, by zamknąć protokół.
I tak w Katowicach ucieczkę skończyłem
I cisza na zawsze, minęło i spokój

Taki mój grzech
Uciekłem do Czech
Z tych pięknych gór
Pod sąd i pod mur